Ulubione paprotki

Wśród nefrolepisów (Nephrolepis) są odmiany małe, zdolne zmieścić się na parapecie, i olbrzymie, które stojąc pod sufitem, swymi liśćmi sięgają podłogi. Ponoć szczególnie dobrze rosną, gdy się do nich miło przemawia. Ale nie łudźmy się, nawet najbardziej rozpieszczane nigdy nie zakwitną. Nie leży to w ich naturze. Rośliny te zamiast kwiatów tworzą skupiska zarodni. Okryte są one specjalnymi wytworami skórki, od których wyglądu wywodzi się łacińska nazwa rodzaju - nephron po grecku oznacza nerkę, a lepis - łuskę. W zarodniach powstają drobniutkie jak pył zarodniki. Gdy wysypią się na wilgotne podłoże, kiełkują, tworząc kilkumilimetrowe sercowate przedrośla. Zielone serduszka zwykle pozostają niewidoczne dla naszych oczu. Dopiero gdy wydadzą gamety i dojdzie do zapłodnienia, możemy zaobserwować ich potomstwo - młode paprotki. W warunkach domowych zdarza się to niezmiernie rzadko.

Nefrolepisy mają jednak w sobie dobroczynną moc, ale nie jest ona związana z magią. Ich zieleń koi zmęczony wzrok, a także poprawia klimat naszych mieszkań (zwiększa wilgotność i korzystnie jonizuje powietrze oraz pochłania szkodliwe gazowe chemikalia). Dzięki temu żyje nam się zdrowej i lepiej. Jest to cenniejszy dar niż oczekiwane od kwiatu paproci skarby, które nie dawały szczęścia, a tylko ściągały zawiść ludzką.

Nefrolepisy występują w tropikalnych i subtropikalnych obszarach globu, gdzie porastają dno lasów oraz omszałe konary drzew. Jest ich około 30 gatunków, ale tylko dwa stały się znanymi roślinami doniczkowymi. Ich popularna nazwa może prowadzić do nieporozumień, istnieje bowiem rodzaj paprotka (Polypodium), a jego przedstawiciela - paprotkę zwyczajną (P. vulgare) - spotykamy w naszych lasach.

Najpopularniejszą paprocią jest nefrolepis wysoki (N. exaltata), wywodzący się przypuszczalnie z Ameryki Środkowej i Południowej. Paproć ta w naturze tworzy pojedynczo złożone liście długości 80 cm i szerokości 10 cm. Uprawiana jest już od końca XVIII wieku. Ma wiele odmian różniących się wielkością, pokrojem i kształtem liści. Jej niskie odmiany (o wysokości do 40 cm) często mają mocno fałdowane listki, czasem śrubowato skręcone. Mogą być one pojedyncze, jak u odmian Boston Zwerg i Teddy Junior, lub złożone, np. u Perfecta i Wagnerii. Odmiany o silnym wzroście to m.in. Bostoniensis i Harrisii - mają niepodzielone listki, oraz Whitmanii i Piersonii - o listkach wielokrotnie podzielonych.

Drugi popularny gatunek - nefrolepis sercolistny (N. cordifolia) - pochodzi z południowo-wschodniej Azji oraz z wysp Oceanu Indyjskiego. Jego liście, długości 40-60 cm i szerokości 6 cm, są złożone z niepodzielonych listków, natomiast listki odmiany Plumosa są wielokrotnie podzielone (cecha ta czasem zanika), a odmiany Lemon Button delikatnie cytrynowo pachną. Nefrolepis sercolistny dzięki grubej skórce liści dość dobrze znosi suche powietrze. Jest też mniej wrażliwy na krótkotrwałe niedobory wilgoci w podłożu, bowiem jego korzenie gromadzą wodę w specjalnych bulwkach.

Przesadzanie jest okazją do rozmnażania paproci przez podział. Roślinę rozrywa się lub przecina ostrym nożem na kilka części, tak by każda z nich miała co najmniej kilka liści i sporo korzeni. Nowe osobniki można uzyskać także z rozłogów. Najlepiej pod zielony odcinek rozłogu podstawić doniczkę z ziemią i przysypać go centymetrową warstwą podłoża. Młode rośliny pojawiają się zazwyczaj po 1-2 miesiącach. Odcina się je od rośliny macierzystej, gdy wytworzą 3-5 liści.

Paprociom zagrażają szkodniki, najczęściej są to miseczniki i tarczniki. Dlatego radzi się dokładnie oglądać każdy okaz, szczególnie nowo nabyty, czy nie ma na nim małych okrągłych tarczek. Szkodniki te w warunkach domowych można zwalczyć doglebowymi pałeczkami owadobójczymi (silnie zaatakowane liście należy obciąć).

Czego im potrzeba

Światło. Wbrew utrwalonej opinii nefrolepisy nie tolerują miejsc zupełnie zacienionych. Lubią stanowiska jasne, o świetle rozproszonym, np. parapety zachodnich, wschodnich i północnych okien. Od okna południowego powinny być oddalone co najmniej o 1 m, a w słoneczne dni trzeba je ocienić firanką lub żaluzją. Silne słońce powoduje bowiem rozjaśnienia lub poparzenia liści i zahamowanie wzrostu. Zimą, przy niedostatku światła młodsze listki zasychają i opadają. Należy wówczas postawić roślinę przy jasnym oknie lub lampie z żarówką emitującą zimne, podobne do dziennego światło, np. energooszczędną.

Temperatura. Nefrolepisom tropików wystarcza ciepło naszych mieszkań: latem temperatura 18-24°C, a zimą, gdy brakuje im słońca, lepiej, by miały chłodniej, jednak temperatura nie może spaść poniżej 15°C.

Wilgotność powietrza. Latem, jeśli nie jest bardzo upalnie, nefrolepisy mają zazwyczaj pod dostatkiem wilgoci w powietrzu. Krytycznym okresem jest zima. Wtedy najlepiej czują się w jasnych kuchniach, łazienkach i na werandach. W pokojach z centralnym ogrzewaniem mogą zasychać ich liście. Trzeba więc co najmniej raz dziennie zraszać je letnią wodą (powinna być miękka, np. przegotowana i odstała). Najbardziej wrażliwe na brak wilgoci są odmiany kędzierzawe - właściwie wymagają spryskiwania przez cały rok. Paprociom co pewien czas warto sprawić delikatny letni prysznic, który zmyje z nich kurz.

Podlewanie. Nefrolepisy powinny mieć zawsze lekko wilgotne podłoże. Najlepiej sprawdzać jego wilgotność palcem. Dopiero gdy zaczyna przesychać na powierzchni, należy rośliny podlać, zazwyczaj 2-3 razy w tygodniu, tylko podczas upałów codziennie, a w chłodzie - raz w tygodniu. Używajmy do tego miękkiej wody; twardą można uzdatniać za pomocą kwasku cytrynowego (do litra wody dodajemy szczyptę kwasku).

Nawożenie. Wiosną i latem nefrolepisy dokarmiamy co 10 dni specjalnym nawozem dla paproci. Można też użyć nawozu dla roślin o ozdobnych liściach. Zimą zaprzestajemy dokarmiania.

Podłoże. Nefrolepisom odpowiada gotowa ziemia do paproci. Można też podłoże sporządzić samemu, łącząc torf o pH 5,5-6,5 z taką samą ilością kompostu z kory i piasku rzecznego. Dobrze jest też dodać do niego nawóz o spowolnionym działaniu (typu Osmocote lub Plantacote).

Przesadzanie. Paprocie zwykle przesadza się w marcu. Roślinę sadzimy do nieco większej doniczki na tej samej wysokości, na jakiej rosła poprzednio (zbitą warstwę korzeni nieco rozluźniamy). Po tym zabiegu trzeba ją dobrze podlać.